Zapraszamy do przeczytania eseju kol. arch. Krzysztofa Łukanowskiego pt.: „STARE A NOWE”.

STARE A NOWE

Rysowałem prawie od zawsze, głównie samochody, a właściwie to tylko samochody. W którymś momencie poszedłem do kina „Wolność” w Solcu Kujawskim i na skrzypiących krzesłach zobaczyłem film — Smokey and the Bandit — „Mistrz kierownicy ucieka”. Po filmie „Konwój” przerzuciłem się z osobówek na amerykańskie trucki i zakochałem się w „Mack”, „Peterbilt”, „Kenworth” itd. oraz dowiedziałem się kto to jest Kris Kristofferson. Te kółka, blacha oraz wyrzeźbiona karoseria cudów designu samochodowego, które rysowałem z wyobraźni, skierowały w końcu moje zainteresowania rysunkowe w kierunku budynków. O ile pamiętam, moja fascynacja architekturą zaczęła się od amerykańskich szklanych drapaczy chmur, od Chicago i Manhattanu. To chyba znowu kino amerykańskie i Hollywood miało u mnie wpływ na początek fascynacji bryłami i przestrzenią. Szklanymi bryłami — Żeromski tutaj nie miał absolutnie żadnego wpływu, o Cezarym Baryce i jego pomyśle na zastosowanie szkła w budownictwie dowiedziałem się znacznie później. Aczkolwiek… oprócz Hollywood był jeszcze jeden znacznie bardziej prozaiczny powód tych budynków rysowania. W 1985 roku pojęcia nie miałem, gdzie nauczyć się profesjonalnego projektowania samochodów, o szkole w Pforzheim czy Mediolanie nie wiedziałem, zresztą mój świat socjalizmu za Żelazną Kurtyną kończył się na wschodniej granicy Deutsche Demokratische Republic – Honecker Land.

Czyli wzornictwo przemysłowe na jakiejś uczelni w Polsce? Ok. Ale co? Będę projektował Poloneza, czy może jakąś nową Syrenkę? Miałem ambitniejsze plany, więc poszedłem na architekturę – w zasadzie to był kompromis, ale nie żałuję. Jakbym zaprojektował samochód raz na 5 lat, to byłoby wszystko. Użerałbym się z ekonomistami, którzy naciskaliby na mnie abym skrócił maskę tylko dlatego, że będziemy potrzebowali mniej stali – czyli kasa! A gdzie proporcje? Skróćmy maskę BMW Z4 E89 albo Jaguar E-Type o 1 m np. – co wyjdzie? Ford Focus? Zupa pomidorowa – wszystkim smakuje. W moim zawodzie mogę zrealizować więcej pomysłów, choć takich budynków, gdzie w 100% mogłem zrobić to co wymyśliłem na kartce papieru, wprowadzić własne idee bez żadnych kompromisów, był tylko jeden – zresztą nie wybudowany.

Bmw Z4 E 89                                                                                                                         Jaguar E – type

Chciałbym napisać trochę o własnych poglądach dotyczących współistnienia współczesnej, nowoczesnej architektury z architekturą klasyczną, eklektyczną czy secesyjną – czyli taką architekturą zastaną, zabytkową, która funkcjonuje w krajobrazie Bydgoszczy. Jak to klasyk filmu polskiego „Rejs” podaje ustami Stanisława Tyma – ja to lubię piosenki, które już kiedyś słyszałem, czyli te piosenki, które znam. Mówimy o piosenkach – to samo dotyczy muzyki poważnej. Mozart był kompozytorem współczesnym w XVIII wieku. Penderecki ze swymi dokonaniami musiał się trochę namęczyć, zanim został zauważony i „przebił” się do głównego nurtu muzyki współczesnej – przebijał się przez „piosenki już znane”.

Krótko mówiąc – „nowe” w stosunku do „starego” zawsze miało pod górkę. Dotyczy to sztuki – w tym architektury, bo architektura to sztuka, tylko że utylitarna – nie chodzimy po „Mona Lisie”, a po Santa Maria del Fiore jak najbardziej tak. Jednak sztuka to emocje. Dobra sztuka tak działa… W każdym razie pewna część wrażliwych ludzi tworzy współczesne dzieła wyrażając tak naprawdę swoje emocje. Nie pieniądze są celem tworzenia – celem jest wyrażenie samego siebie. Przykłady Van Gogha czy Vermeer’a są przykładami dobitnymi. Byli biedni, ale tworzyli arcydzieła dla siebie, nie przebili się. Cechą dobrego designu jest między innymi harmonia. „Kłopot” z tą harmonią jest taki, że współczesne, nowoczesne, a nawet obrazoburcze budynki narysowane ręką artysty – dzieła architektoniczne, jakbyśmy powiedzieli, bardzo dobrze komponują się z architekturą zastaną – klasyczną, historyczną.  Lubię historię, ale żyję w 2024 roku i nie potrafię projektować według reguł renesansu. Przepraszam, potrafiłbym choć musiałbym bardziej zgłębić zasady (wszystko jest w książkach) – uczyłem się historii architektury, ale spełniam się w architekturze współczesnej. Oczywiście, są architekci, którzy specjalizują się w renowacji obiektów zabytkowych lub realizacji „nowych” zabytków – vide projekt Pałacu Saskiego. Natomiast nigdy nie „wyjdzie” zaprojektowanie „nowego” zabytku – świątynia w Licheniu jest przykładem – wieje sztucznością, ruiny Forum Romanum sztuczne nie są, to się czuje.

Santa Maria del Fiore – Florencja                                                              Forum Romanum – Rzym

Bazylika w Licheniu / Taj Mahal?                                                                   Jan Vermeer – Dziewczyna z perłą

Jeszcze jedno – Pałac Saski pasuje do miejsca, w którym miałby powstać, gdyż już tam istniał. Swoją drogą – tracimy ikonę – miejsce szczególne – Grób Nieznanego Żołnierza – jeśli będzie wkomponowany w bryłę przyszłego budynku straci wyrazistość i efekt miejsca szczególnego.  Dobry współczesny projekt, dobrego designera, też by pasował, choć już byłoby trudniej wkomponować w/w grób. Dochodzimy jednak do jednego elementu, który w w/w wypadku ma bardzo duże znaczenie. Ten budynek ma się podobać. A komu ma się podobać? Społeczeństwu! Pan płaci, pani płaci – społeczeństwo! mówił Janek Himilsbach w „Rejsie”. Architekturę jako sztukę użytkową muszą zaakceptować użytkownicy. Dlatego architektura współczesna – nowa, której nikt wcześniej nie widział – teraz, ale też w XVII czy XVIII wieku przebijała się z takim samym trudem jak obecnie. Tu nic nowego w tej materii się nie dzieje, tak było „od zawsze”. Patrząc na architekturę w Europie – gdyż Europa do XVII-XVIII wieku wytyczała kanony architektoniczne przynajmniej tzw. Zachodu – jest mnóstwo przykładów współistnienia budynków współczesnych w kontekście starej zabudowy. Pierwsze z brzegu przykłady – sztandarowy – ratusz w Murcji arch. Rafaela Moneo, kościół arch. Richarda Meier’a w Rzymie (wokół „wielka płyta”) nowoczesny budynek parlamentu w starej zabudowie w Liechtenstainie, Kunsthaus w Grazu (szok! – tak brzydkie, że aż ładne/vide Bmw 5 GT  F10) oraz wiele innych.

Ratusz w Murcji – Hiszpania                                         Parlament w Vaduz – Liechtenstein                                  BMW 5 GT  F10

Będąc kiedyś we Florencji widziałem na Piazza della Signoria naprzeciw Galerii Uffizi i Palazzo Vecchio instalację – event architektoniczny – ogromnego żółwia z błyszczącej, srebrzystej stali.  Zachwyciłem się tym żółwiem. Żółw wyglądał tak, jakby tam stał od zawsze. Futurystyczna, nowoczesna instalacja – dzieło, skandal czy zamierzona intryga przestrzenna idealnie wpasowały się w renesansową architekturę, która panuje wokół. Będąc kolejny już raz z żoną, a nie z synem jak poprzednio, zasuwałem na ten plac, aby pokazać jej dzieło sztuki stojące na przeciw posągu Dawida Michała Anioła (kopii – oryginał w galerii). Jakież było moje rozczarowanie, gdy zobaczyłem pusty plac, tzn. pełen ludzi, ale bez mojego ukochanego żółwia. Śnił mi się po nocach… Gdzie mój żółw, do jasnej choinki? Nie ma i nie będzie. Trudno, zniknął, pogodziłem się ze stratą, uspokoiłem się i poszliśmy na espresso. To musiała być chyba jakaś tymczasowa ekspozycja w 2016 roku? Cóż, Włosi to jakaś taka dziwna nacja, że mają „rękę”, intuicję twórczą czy jakieś genius loci, które powodują, że stworzyli w/w żółwia, Ferrari Portofino czy Cappella dei Pazzi.

                

Żółw ze stali – Piazza della Signoria – Florencja                                            Via Italiana NO 1

To widać nawet na włoskiej ulicy – Włoszki są bardzo kobiece, pięknie się ubierają, a Włosi – nawet w zwykłych casualowych ciuchach – zawsze mają jakiś taki wyjątkowy detal w ubiorze – okulary, apaszkę czy coś tam innego, że widzimy tę harmonię, o której powyżej pisałem. Mają „smak”, jak to się potocznie mówi. Wszystko się we Włoszech przenika – Imperium Rzymskie, renesans i nowoczesność, nie gryzie się ze sobą – jest symbioza.  Dla mnie to kraj bajkowy, świątynia designu, smaku i dobrego gustu.

Via Italiana NO 2                                         Ferrari Portofino

Wracając do meritum – o coś takiego mi chodzi, może nie o skandal, choć to też być może jak we Florencji (to nie był skandal ten turtlinek, to się podobało choć było odważne). To może ze sobą być w dialogu – stare z nowym, uzupełniać się i wzajemnie dopełniać, wymieniać energią. Jest taka firma architektoniczna w Wiedniu – Coop Himmelblau – ich projekty są lekko szokujące, bawią się designem, kombinują „pod górkę”. Chyba najspokojniejsze co stworzyli to budynek BMW Welt w Monachium. Głównym motywem kompozycyjnym oraz konstrukcyjnym jest rdzeń – konstrukt w środku budynku, który zainspirowany został widokiem spływającej, wirującej wody wpadającej z góry na dół w zadany otwór – jak w baterii klozetowej w WC. W muzeum w Groningen pozwolili sobie na „flow” i totalny luz. Stoi sobie muzeum na jeziorku w centrum miasta, wygląda to tak jakby się miało zaraz zawalić, można dojść kładką – nie doszedłem, bo architektury się najadłem, ale poczułem głód dosłowny i poszedłem poszukać jakiegoś sklepu z serami – były tylko holenderskie a Mazurskiego nie ……

Bmw Welt – Monachium                                                                              Muzeum Sztuki – Groningen – Holandia

W/w muzeum to trudny w odbiorze projekt, szokujący natomiast przy otwartości na design, a polskie społeczeństwo nadal jest na etapie „otwierania”, oprócz szokującej formy jest w tym projekcie to o czym pisałem powyżej – harmonia. Najzwyczajniej pasuje do otoczenia. Oczywiście może się nie podobać, jednak cechą sztuki i architektury jest brak demokracji. Architektura ma demokrację w pogardzie, jest ewidentnie despotą. Kandinsky nie pytał społeczeństwa czy ładnie maluje.

Polacy jako nacja dopiero zaczynają się stykać z dobrym designem po latach zamknięcia za Żelazną Kurtyną, choć sporo dobrego wzornictwa już funkcjonuje, a także funkcjonowało w PRL, jednak tamten system promował oportunizm, brak indywidualizmu, zrównywał wszystko łącznie z ludźmi. Przy problemach bytowych nie było miejsca na szał projektowy, ale taka np. Syrenka 102 – 105 to świetny projekt – nie wiem czy ktoś nie podpatrzył porsche 356 ale już nie wnikajmy…

Syrena 102                                                                                        Porsche 356

Odnośnie funkcjonowania architektury zastanej – klasycznej, historycznej, uważam, że ten dialog może wprowadzać nową jakość do przestrzeni i jest po prostu ciekawy . Dobra sztuka w tym architektura to uczta dla zmysłów – emocje jak pisałem powyżej – już mam w głowie widzianą kiedyś w Berlinie w Neue Wache rzeźbę Käthe Kollwitz – Matka ze zmarłym synem, w przypadku Piety Michała Anioła w Bazylice Św. Piotra w Watykanie mamy to samo. Ja miałem ciarki na plecach i szklane oczy, jak patrzyłem na te dzieła. Czas nie stoi w miejscu, „stare” nie jest gorsze od nowego, jednak nowoczesność daje nowe możliwości i nowe środki wyrazu. Potrafi wnieść w życie to co jest jego elementarną cechą – zmianę. Dlatego nowoczesność jest atrakcyjna.

Kathe Kollwitz – matka ze zmarłym synem                                               Michał Anioł – Pieta / Watykan

Neue Wache – Berlin

W naszym mieście – w Bydgoszczy zwycięski projekt na zagospodarowanie Zachodniej Pierzei Starego Rynku jakieś 10-12 lat temu był ciekawy w sensie architektury (funkcji nie widziałem), jednak w mojej ocenie jego forma była dla mieszkańców zbyt „do przodu”.

Kunsthaus – Graz / Austria                                                                                 Jems Architekci – Ratusz w Bydgoszczy – konkurs – oaza spokoju wobec „cuda „ obok

Mnie się ten projekt podobał, natomiast po latach budowałbym zdecydowanie nowy ratusz wg projektu Jems Architekci – zdobywcy II nagrody. Wyobraźmy sobie, że taki obiekt stoi na Starym Rynku. Byłby to event architektoniczny w skali Polski, a może nawet szerszej, ściągałby do miasta turystów – o tym by się mówiło, tak jak o BRE Banku – biura Bulanda i Mucha Architekci.

Na koniec niniejszego wywodu chciałbym życzyć sobie i mojemu miastu właśnie tej otwartości na nowy, nawet szokujący design. Miasto jest bardzo ładne, odnawia się powoli poszczególne kamienice, Wyspa Młyńska stała się czymś w rodzaju Central Parku w NY; swój dorobek zostawili tutaj Święcicki, Selling, a nawet Schinkel. Dzisiaj to budynki klasyczne – ale 100 lat temu były to budynki współczesne – WSPÓŁCZESNE! Od czasu do czasu słyszę jako architekt takie oto zdanie – tutaj jest Bydgoszcz! To chyba ma oznaczać, że mam „zejść na ziemię” i nie wyskakiwać w kosmos. Mein Gott – kiedyś mówiło się o Bydgoszczy Klein Berlin! Nie twórzmy dzisiaj z Bydgoszczy Berlina czy Wiednia albo Kopenhagi, ale szukajmy wzorów architektury właśnie tam mając z tyłu głowy polską tradycję oraz wzorując na istniejących w Polsce wybitnych realizacjach  polskich architektów. Polak potrafi – również w Bydgoszczy – na współcześnie.

arch. Krzysztof Łukanowski